RSS
pi±tek, 13 stycznia 2012
Piana z³udzeñ

Mo¿e siê zdarzyæ i tak, ¿e przekroczysz próg domu w milczeniu.

Metodycznie, po kolei, zdejmiesz z siebie ka¿d± czê¶æ garderoby. Aby nie zosta³o na tobie ani jedno w³ókno tego dnia.

 

W ciszy wejdziesz pod prysznic. Odkrêcisz kurek.

"A teraz zmywam z siebie pa¼dziernik" - pomy¶lisz. "Ca³y entuzjazm nowego pocz±tku. Rado¶æ i ekscytacjê, bo dosta³a¶ now± pracê, bo zaczynasz nowe studia. Ca³e zmêczenie i niewyspanie tych tygodni."

Namydlisz brzuch, piersi, zamkniesz oczy.

"A teraz zmywam z siebie listopad. Ca³y listopad, z jego szalonym tempem, coraz wiêkszym zmêczeniem."

Bêdziesz oddychaæ jak najwolniej, jak najg³êbiej, spróbujesz skupiæ siê na odczuwaniu ciep³a wody.

"A teraz zmywam z siebie grudzieñ. Z coraz wiêkszym niepokojem, stresem. Z infekcjami, przeziêbieniami, p³aczem, z waleczn± walk±, z narastaj±c± frustracj± i staraniem, stawaniem na rzêsach. Z gêst± atmosfer±, z milczeniem po 7 godzin dziennie w cichym pokoju, z monitorami, z odhumanizowanym klimatem braku dialogu. Z ci±g³± krytyk± nierównowa¿on± docenianiem."

Olejek pod prysznic z ironicznym rysunkiem lilii wodnej. Zen. Spokój. Akurat. Jeste¶ teraz zaprzeczeniem tego rysunku, tego podej¶cia, pod powierzchni± ciebie szaleje burza.

Namydlasz ramiona, rêce.

 

"A teraz zmywam z siebie tych 12 miesiêcy, podczas których tyle razy trzeba by³o zaczynaæ od nowa i udawaæ, ¿e jest siê siln±, u¶miechniêt±, pogodn±, nawet gdy ju¿ spokojny ton wi±z³ w gardle i - pewnie dlatego - traci³o siê g³os. Gdy trzeba by³o u¿ywaæ inhalatora, leków na gard³o, pigu³ przeciwgor±czkowych i my¶leæ jasno.

 

I zmywam z siebie te momenty, gdy - bêd±c w pracy - wchodzi³am do ³azienki, ¿eby rozpi±æ stanik, bo ze stresu nie mog³am zaczerpn±æ powietrza. I chodzenie z gor±czk± do pracy. I tê upiorn± klimatyzacjê. I obecno¶æ tej osoby..."

 

Zakrêcasz kurek. Wychodzisz z kabiny. Przegl±dasz siê w lustrze i widzisz pianê na swoich ramionach. Wracasz pod wodê i my¶lisz:

 

"A teraz zmywam z siebie marzenia. I wiarê w to, ¿e wystarczy bardzo siê staraæ, z ca³ych si³. I ten zapa³, tê rado¶æ, te z³udzenia." Patrzysz na wodê, sp³ywaj±c± w dó³, poch³anian± przez odp³yw.

 

Od tamtego dnia milczysz coraz czê¶ciej.

 

18:39, ogniotrwalyusmiech
Link Komentarze (3) »
czwartek, 24 listopada 2011
s³odko-gorzki listopad

Po pierwsze - urodziny by³y super, a po nich nast±pi³o kilka s³onecznych dni w Isla Canela, przeprawa promem do Portugalii, obcowanie z kultur±, któr± kocham, wci±gniêcie na le¿aczku biografii Fridy i szereg wspania³o¶ci, za którymi têskniê.

 

Po drugie - pa¼dziernik ¶mign±³ w zastraszaj±cym tempie, miêdzy now± prac± a studiami, na które chyba jednak nie mam si³y - cia³o domaga siê odpoczynku, a praca zasuwu i odpoczynek co dwa tygodnie to jednak ¶miesznie ma³o.

 

Po trzecie - M. jest dobry, czu³y, uk³ada siê nam znakomicie i têsknimy za sob±, realizuj±c pewn± zasadê, któr± us³ysza³am kiedy¶ w wywiadzie od pewnego aktora, wg. której sekret udanego zwi±zku tkwi w tym, by rzadko siê widywaæ. W tym szaleñstwie jest metoda, zdecydowanie.

 

Po czwarte - mam do¶æ, tak bardzo, tak sakramencko do¶æ bycia na okresie próbnym w korporusi. To jak bycie w zwi±zku przed zarêczynami - mi³o, mi³o, ale poczucia bezpieczeñstwa jakby brak ;)

 

Po pi±te - trafi³a mi siê niczym ¶lepej kurze ziarno dobra dusza w pracy i jestem za ni± ¶wiatu nies³ychanie wdziêczna. Przez wszystkie te lata które w ¿yciu przepracowa³am, to dopiero trzecia osoba z pracy (ka¿da z innej), której obecno¶æ mnie naprawdê cieszy i chêtnie spêdzi³abym z ni± czas po skoñczeniu obowi±zków s³u¿bowych, gdyby akurat zasz³a taka okoliczno¶æ. Choæ zwykle takie okoliczno¶ci zachodz± dopiero gdy pracê siê zmieni, bo ile mo¿na przebywaæ z kim¶ jednego dnia? 8 godzin to i tak du¿o.

 

Po szóste - to, co teraz robiê jest ambitne i trudne. Staram siê, anga¿ujê, czasem pope³niam b³êdy, wiêc staram siê jeszcze bardziej. Wykañcza mnie to staranie.

Po siódme - odkry³am pisarkê, przed któr± bijê pok³ony - jest ni± Elif Safak. Safak oznacza ¶wit. Jej "Gorzkie mleko" jest tak genialne, ¿e z butów wyrywa i chcê przeczytaæ wszystko, co ta kobieta napisa³a. Nareszcie takie literackie odkrycie, dawno nikt mnie tak nie zachwyci³.

 

Po ósme - zbli¿yli¶my siê do siebie, ja i rodzina mojego Brata.

Po dziewi±te - jestem szczê¶liwa, choæ czasem zbyt padniêta, by to okazaæ.

Po dziesi±te - czujê, ¿e ta zima bêdzie fantastyczna, bêdziemy siê spotykaæ, ¶miaæ, bêdziemy piæ grzane wino i aromatyczne herbaty, bêdziemy okazywaæ sobie mi³o¶æ, przyja¼ñ i braterstwo, pomo¿emy sobie przetrwaæ ten czas ciemno¶ci.

 

Do³aduje mnie energetycznie wyjazd do Zielonej G., tak jak niedawno doda³ mi skrzyde³ pewien festiwal.

I pewne przytulenie: d³ugie, ciep³e, wiosenne.

Fajnie jest byæ, ¿yæ, pod±¿aæ, potykaæ siê i wstawaæ, wspaniale jest mieæ marzenia i za nimi i¶æ, ³adowaæ siê w zaspy niepowodzeñ, a potem otrzepywaæ z nich i i¶æ znowu, czasem p³akaæ przed za¶niêciem, czasem siê baæ podnie¶æ wzrok.

 

Mno¿yæ w g³owie plany B na swoj± przysz³o¶æ, sadziæ w g³owie pomys³y i podlewaæ rozmy¶laniami.

 

I wierzyæ, ¿e to wszystko jest po co¶. I czekaæ a¿ ten cholerny czas próby, ta jazda próbna siê skoñczy i bêdzie siê wreszcie pracownikiem, spokojnym, na ile da siê byæ spokojnym teraz, w¶ród zawieruch na rynku.

 

I fajnie jest wracaæ do domu, g³askaæ stêsknion± kotkê i mówiæ do niej "hej Maluszku, znowu nas d³ugo nie by³o". I wiedzieæ, ¿e kiedy otworzy siê ksi±¿kê adresow± telefonu, mo¿na uzyskaæ po³±czenie i us³yszeæ który¶ z g³osów, które siê kocha, które s± wa¿ne i które nale¿± do osób, którym na Tobie zale¿y.

21:11, ogniotrwalyusmiech
Link Komentarze (4) »
sobota, 24 wrze¶nia 2011
strange/ baby - don't you think i'm looking older?

Dziwne uczucie - koñcz± siê w³a¶nie moje urodziny, a ja chlipiê sobie zupe³nie bez sensu. M. ju¿ ¶pi, mia³ intensywny dzieñ. Urlop to nie czas na okres czy przypadkowe poczêcie (hihi), musia³am wiêc wybraæ siê do lekarza po recepty, by³am te¿ u kosmetyczki (moje stopy wygl±daj± wytwornie) i u Taty, gdzie zdmuchnê³am ¶wieczki i spêdzi³am mi³e popo³udnie pogryzaj±c pyszn± tartê... Wieczorem M. mia³ wystêp, a ja mia³am i¶æ na urodziny dobrej znajomej, ale - kompletnie nie mia³am si³y. Opad³a mnie absolutna nieprzysiadalno¶æ. Napisa³am przepraszaj±cego smsa, pakowa³am siê, (wylot na wakacje w niedzielê nad ranem), odebra³am mi³y telefon z ¿yczeniami i kilka naprawdê grzej±cych serce smsów... A kiedy M. wróci³, rozp³aka³am siê. Bo to jaka¶ beznadzieja spêdziæ urodzinowy wieczór samej. Choæ jutro oczywi¶cie bêdzie kilkoro (kilkana¶cioro?) bliskich mi osób, gadanie, ¶miech, a mo¿e nawet jaki¶ toast, choæ przeczyta³am dzi¶ tyle ciep³ych s³ów i naprawdê nie mogê narzekaæ na brak ludzi, dziêki którym jestem szczê¶liwa i mam kogo kochaæ - dzi¶ by³o mi samotnie. I ¿a³ujê ¿e nie posz³am na wystêp M., ¿e nie podjê³am od razu decyzji ¿e darujê sobie urodziny kole¿anki - ale mia³am ju¿ prezent, lubiê j±, a M. o tym ¿e ma wystêp i nie idzie ze mn± na tê imprezê powiedzia³ mi dopiero wczoraj...

 

Oczywi¶cie - to nie s± ¿adne problemy.

A jednak jako¶ tak smutno.

 

*

Wczoraj byli¶my we dwoje na randce, na trasie *moja ulubiona hinduska restauracyjka-wspania³y sklep z ciuchami*, wrócili¶my z dwiema ¶licznymi zdobyczami, po jednej dla ka¿dego z nas. I tak sobie my¶lê, ¿e jutro pewnie te zdobycze za³o¿ymy. I nie bêdê my¶la³a ju¿ o tym dzisiejszym wieczorze.

 

A w gruncie rzeczy cyfry nie maj± wiêkszego znaczenia, prawda? Prrrrawdaaaaa? ;-)

*

Tata ¿yczy³ mi dzi¶, ¿eby starczy³o mi zdrowia na studia i pracê jednocze¶nie.

Trochê siê bojê jak to bêdzie. Troszeczkê. Ale pragnienie rozwoju jest silniejsze ni¿ ten strach.

*

 

Czasem przy ¿yciu trzyma mnie ¶wiadomo¶æ, ¿e gdzie¶ tam jest Hiszpania. Moje kochane palmy, niepowtarzalny szeleszcz±cy jêzyk, który mnie podnieca, smaki, zapachy, kolory.

W ci±gu kilku najbli¿szych dni, je¶li wszystko siê uda, spe³niê swoje marzenie, zobaczê Sewillê. Popatrzê na niebo, wodê, u¶miechnê siê do ludzi i znów zachwyci mnie dystans Hiszpanek do swoich kr±g³o¶ci - a mo¿e g³êboka ich afirmacja i chêtne ich eksponowanie. :)

*

A zatem - do przeczytania w pa¼dzierniku!

00:10, ogniotrwalyusmiech
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 wrze¶nia 2011
V is very very extraordinary

Wczoraj spojrza³am w lustro i w mojej g³owie wy¶wietli³y siê trzy zdania:

 

Dosta³am wymarzon± pracê.

Wkrótce zaczynam ciekawe studia.

A wcze¶niej jadê na wakacje.

 

Od wczoraj próbujê och³on±æ.

I choæbym siê dzi¶ niemal wyk±pa³a siê w korektorze pod oczy, co uczyni³am, widaæ i tak, ¿e spa³am za krótko.

Finiszujê niekoñcz±ce siê t³umaczenie, ostatnich kilkana¶cie stron i ju¿.

Nowy pocz±tek.

 

Jestem trochê og³uszona, trochê otumaniona, zmêczona stresem i bardzo szczê¶liwa.

 

Po takim, trwaj±cym miesi±c procesie rekrutacji, kiedy siê go naprawdê wygra³o, mo¿na poczuæ siê jak pieprzona królowa ³abêdzi. ;-)

16:09, ogniotrwalyusmiech
Link Komentarze (1) »
sobota, 10 wrze¶nia 2011
big jumps

G³os w s³uchawce mówi±cy: "- Chcia³am ci tylko przekazaæ, ¿e póki co, w tym procesie rekrutacyjnym jeste¶ numerem jeden."

 

Godzinê wcze¶niej p³acz ze stresu.

 

Kilka dni z rzêdu przy komputerze, nie ma na co narzekaæ, trzeba byæ wdziêcznym za zlecenia, wiem.  To co robiê jest przyjemne i zabawne, po prostu jest tego za du¿o na raz.

Do tego zaczê³am odczuwaæ lekkie zdziczenie, bo za du¿o siedzia³am sama w domu.

 

Jutro "O pó³nocy w Pary¿u" - wrrreszcie. Coraz bli¿ej wakacje. My¶lê o kolorowych rybkach, masce, piaseczku i le¿aczku. Wiem ¿e zdrabniam, wiem, ale to z rozkoszy na sam± my¶l.

 

Po po³udniu nies³ychanie interesuj±ce spotkanie. Historie o dalekich podró¿ach, wyjazdach na misje pokojowe, kobietach w Jemenie i atrakcjach Sri Lanki.

 

Chcia³abym tak po prostu mieæ pewnego dnia du¿o kasy, odpocz±æ, poje¼dziæ po ¶wiecie i nacieszyæ siê tym, ¿e oddycham.

I odwiedziæ Moniê w Niemczech :***

 

Póki co - oddech muszê wyd³u¿aæ ¶wiadomie, gdy sen nie chce przyj¶æ.

Jak zawsze "Fight club" dobrze mi robi, czytam te strony z ciarkami na plecach.

 

*

 

Och kurna, ¿eby siê uda³o!

00:10, ogniotrwalyusmiech
Link Komentarze (5) »
sobota, 03 wrze¶nia 2011
*

A mo¿e byæ i tak, ¿e po trzech miesi±cach pracy, w¶ród pochwa³ o twojej sumienno¶ci i pracowito¶ci i mi³ych s³ów o tym, jak mi³o siê pracowa³o, dowiadujesz siê, ¿e firma straci³a zlecenia od wa¿nego klienta, wiêc niestety dziêkuj± ci za wspó³pracê, nie maj± dla ciebie zadañ.

I wtedy l±duje siê znów w pozycji wyj¶ciowej, z t³umaczeniami, w czterech ¶cianach. A¿ chcia³abym wcisn±æ Fast Forward, ¿eby nie prze¿ywaæ znów tego pisania listów i rozmów o pracê z przyklejonym u¶miechem.

Jedyn± pozytywn± cech± tej sytuacji jest wzrastaj±ce prawdopodobieñstwo wcze¶niejszego wyjazdu na wakacje.

A mo¿e nie jedyn±?... Mo¿e dobrze siê sta³o, przecie¿ ta praca wcale nie by³a wymarzona ani szczególnie interesuj±ca.

Kole¿anka ¿egnaj±c mnie powiedzia³a "Ewelina, jeste¶ za m±dra na tak± pracê".

Ciekawe kiedy i gdzie zacznê na nowo.

Te czasy s± wykañczaj±ce.

Ale i, mo¿na rzec, przygodowe.

Nie p³aka³am ani razu odk±d siê dowiedzia³am. A z ¿alu za poprzedni± prac± przep³aka³am ca³y weekend. I niejeden wieczór.

Na tej mniej mi zale¿a³o, to pewne. Ale te¿ chyba bardziej wierzê, ¿e nie ta, to nastêpna.

I chyba niestety nieco obojêtniejê.

16:23, ogniotrwalyusmiech
Link Komentarze (1) »
pi±tek, 19 sierpnia 2011
"ju¿ naburzy³ siê"

Mieszkamy razem od trzech lat.

Kupili¶my zas³ony i kapê na ³ó¿ko, dziêki którym nasza sypialnia jest coraz piêkniejsza.

A kiedy¶, na pocz±tku, z³o¿yli¶my siê na liliow± kanapê.

Na cukierniczce mamy Poca³unek Klimta.

Znamy swoje zalety i wady, potrafimy siê roz¶mieszyæ i ukoiæ.

Spo¶ród wszystkich facetów na ¶wiecie, to on jest kim¶, przy kim chcê siê budziæ, kogo lubiê zaskakiwaæ. Potrafi rozpêdziæ chmury nad moj± g³ow±.

I wiem, ¿e wszystko co za mn±, nie ma ju¿ znaczenia.

Tera¼niejszo¶æ jest dobra, chcê o ni± dbaæ, ukwiecaæ j± i dope³niaæ. Z nim.

Wielkie uproszczenie.

Wspania³e uczucie lekko¶ci.

Jest taka medytacja, w której odcina siê nitki ³±cz±ce nas z lud¼mi, którzy wysysaj± z nas energiê. Którzy burz± nas spokój. W której znów jest siê wolnym.

I mo¿na po prostu ¿yæ, ¿yæ dalej, tak jak siê chce.

Tak, jak siê zawsze pragnê³o.

Z mi³o¶ci±.

 

 

22:36, ogniotrwalyusmiech
Link Komentarze (4) »
poniedzia³ek, 15 sierpnia 2011
***

Dni, gdy mamy dla siebie ma³o czasu, ale te godziny, które spêdzamy razem, s± jak fragmenty komedii romantycznej. Tego fragmentu, gdy wszystko idzie dobrze, a w tle s³ychaæ "Walkin' on sunshine" albo "Love is in the air".

 

*

 

We ¶nie bukujê wakacje, wyjazd w listopadzie. Kto wie... :)

19:06, ogniotrwalyusmiech
Link Komentarze (1) »
niedziela, 14 sierpnia 2011
chmury

S± sytuacje, w których czujê siê jak bohater tragiczny, który po prostu nie mo¿e wybraæ dobrze, bo ka¿da decyzja bêdzie dla kogo¶ z³a, co wiêcej, ka¿da bêdzie w inny sposób z³a dla mnie. S± sytuacje, w których czujê siê zapl±tana w nierozwi±zywalne nici pytañ i skutków i brnê, jak bohaterka "Melancholii", w pn±czach, boli mnie ca³e cia³o i nie wiem co robiæ.

 

Odpowiedzi± na ten stan jest oczywi¶cie zaszycie siê w domu, z ksi±¿kami i muzyk±, z porz±dkiem, z prostymi czynno¶ciami, które maj± za zadanie mnie ukoiæ.

 

Muszê skupiæ siê na czym¶, co nie jest my¶leniem o tym, tak.

 

***

Gdyby wzbudzanie poczucia winy by³o dyscyplin± sportow±, by³abym wdziêcznym obiektem æwiczeñ.

15:46, ogniotrwalyusmiech
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 sierpnia 2011
part of the process

Otaczam siê lud¼mi, spotykam z dziewczynami, wiêcej s³ucham ni¿ mówiê. Blada, ale za to zak³adam ubrania w nasyconych kolorach, nimi siê sycê.

Wieczorem padam i chce mi siê pomilczeæ z dobr± ksi±¿k± i M. blisko, tu¿ obok.

Weekendy s± nasze, wtedy jak najmniej bod¼ców, litery, nuty, porz±dkowanie przestrzeni, robienie miejsca na nowe, bycie razem.

 

W pi±tek zapowiada siê co¶ dla mnie wa¿nego, o czym jeszcze nie chcê pisaæ, bo nie wiem jak siê potoczy.

 

Na skype ³apie mnie dzi¶ dobra kole¿anka. Pisze, ¿e widzia³a mojego exa na imprezie jaki¶ czas temu, ¿e ledwo go pozna³a, ¿e zbrzyd³, a dziewczyna trzyma go na smyczy i nie pozwoli³a mu nawet chwilê z ni± porozmawiaæ, odci±gnê³a go czym prêdzej.

 

W³a¶ciwie nie wiem dlaczego, ale ta wiadomo¶æ sprawi³a mi nieprzyjemn± przyjemno¶æ.

*

Dzi¶ dwie i pó³ godziny na powietrzu, £azienki, o¿ywiona rozmowa z Pani± Magister, wiatr rozwiewaj±cy nasze w³osy.

 

Czeka na mnie "Biblia dziennikarstwa", jest ¶wietna i nie odrzuca mnie od niej mimo zarozumia³ego tytu³u.

 

Dzi¶ rano czytam kilka maili, od których robi mi siê ciep³o na sercu.

W nowy tydzieñ wchodzê pokrzepiona niedzieln± rozmow± telefoniczn±.

*

 

Rozmy¶lam o zmianach, o tym, ¿e cz³owiek jest procesem, continuum. Rok, dwa, piêæ lat temu byli¶my kim¶ innym, ale przecie¿ byli¶my. To, jak bardzo siê ró¿nimy od siebie tamtych, jak bardzo daleko s± dzi¶ od nas ludzie, którzy wtedy tworzyli nasz ¶wiat, nie mo¿e uniewa¿niaæ tego, co by³o.

 

Dziêki takiemu rozumowaniu nauczê siê znów cieszyæ wspomnieniami.

Dziêki temu pewne piosenki przestan± mnie boleæ. Chcê w to wierzyæ.

*

Deszcz, wiatr, kurtki, parasolki, taniec z miastem, pod chmurami, mimo chmur.

 

 

 

 

 

23:03, ogniotrwalyusmiech
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6